Jesteśmy w połowie roku i oczywiście już dawno zapomnieliśmy
o postanowieniach noworocznych i obiecankach cacankach ale moment, w którym
idziemy na plażę i trzeba odsłonić nieco ciałka przypomina nam o nich. No tak nasza
otyłość
mniejsza czy większa odbiera nam dobry humor. Nie tylko dlatego, że mamy zbędne
kilogramy ale też dlatego, że znowu nam nie wyszło odchudzanie.
Chcielibyśmy mieć silniejszą wolę i odmawiać sobie. Ale może w tym tkwi właśnie
problem. Musimy uczynić z diety coś przyjemnego. Niezależnie czy będzie to
jakaś słynna dieta jak np. dieta
dukana czy też równie znana dieta kapuściana
to musimy czerpać radość z jej stosowania i postępów. Nie ukrywam, że jest to
ciężkie. Dlatego osobiście skłaniam się ku głosom tych ekspertów co twierdzą,
iż pytanie nie jest co
jeść żeby schudnąć ale jak dużo i często oraz co z tym paliwem zrobimy.
Dlatego jak najbardziej można sobie pozwolić na pyszne naleśniki
czy też biszkopt
z truskawkami ale kluczem do wszystkiego są odpowiednie proporcje. Jeśli
prowadzimy siedzący tryb życia i jedynym wysiłkiem jest przejście od biurka do
auta i potem od auta do mieszkania to wiadomo, ze nie powinniśmy się obżerać. Dlatego
jedzmy co chcemy ale z umiarem i do tego ruszajmy się. Z umiarem oczywiście
szczególnie w przypadku tłustych potraw, ograniczając nieco też sól i cukier. Pomoże
to nie tylko sylwetce ale i nasze serce będzie w lepszej
kondycji. Co ciekawe również psychice pomaga wysiłek fizyczny. Dlatego jeśli
kiedyś poczujesz, że ogarnia Cię depresja to
szybko zacznij coś robić, weź się za sprzątanie albo poskacz do jakiejś żywej
muzyki. Niestety zarówno depresja jak i stres powodują, że
częściej sięgamy po słodycze czy różne używki. Zapewniam, że wysiłek fizyczny
daje podobne efekty. Naukowcy udowodnili, że powoduje on wydzielanie tych
samych tzw. hormonów szczęścia co czekolada. Prawdziwe jest zatem porzekadło „
w zdrowym ciele zdrowy duch”. Wracając
do odchudzania i kondycji fizycznej to bardzo popularnie stało się ostatnio bieganie. Odradzam
jednak ten typ aktywności ludziom z nadwagą. Mogą sobie nadwyrężyć stawy i
więcej zaszkodzić niż sobie pomóc. Lepszy dla takich osób będzie basen. Jeśli
ktoś lubi muzykę to zachęcam do jakiś energetycznych tańców, np. taka zumba. Jeśli mamy trochę więcej
samozaparcia to podobno szybie i duże efekty daje tzw. 6
weidera. Swego czasu połowa moich znajomych ją ćwiczyło. Niewielu dotrwało
do końca. Ale możemy właśnie potraktować to jako swego rodzaju wyzwanie.
Reasumując dużo ruchu i trochę
smakołyków zapewnią nam i dobry humor i kondycję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz